Święta Bożego Narodzenia
Kto wymyślił choinki… Moje kochane dzieci,
był taki czas na świecie,
że wcale nie było choinek…
Ciężkie to były czasy niepospolicie,
bo cóż to, proszę was, za życie
na święta bez choinki,
czyste kpinki…Konstanty Ildefons Gałczyński
Święta Bożego Narodzenia, jak żadne inne, najchętniej spędzamy w domu, w gronie najbliższych. Długo się do nich przygotowujemy, próbujemy wyczarować zapamiętany z lat dziecinnych nastrój, gromadzimy prezenty, stroimy choinkę, na wigilijny stół zastawiony świątecznymi potrawami kładziemy opłatek – symbol wspólnoty, miłości i zgody.
Coraz częściej jednak urządzamy Święta nie tyle z wewnętrznej potrzeby, co z przyzwyczajenia albo ze względu na dzieci. Rezygnujemy z wielu obrzędów, upraszczamy świąteczny ceremoniał. Nic więc dziwnego, że z każdym rokiem coraz bardziej ubożeją nam najpiękniejsze w polskiej tradycji Święta.
Nie pozwólmy, aby tradycje te zupełnie zaginęły. Choć powrót do wielu z nich nie jest już możliwy, zachowajmy przynajmniej te, które wzbogacają nasze przeżycia, spajają rodziny, zbliżają do innych ludzi. Przetrwały przecież już niejedną dziejową zawieruchę, niektóre wywodzą się z bardzo zamierzchłych czasów. Jaką muszą mieć moc, jeśli pielęgnowane przez naszych przodków zachowały się przez tyle wieków?
I naszą powinnością jest przekazać je następnemu pokoleniu. Niech i nasze dzieci wyniosą z rodzinnych domów wspomnienie tych Świąt – ich atmosferę, związane z nimi przeżycia, poczucie bliskości i bezpieczeństwa.
N
ie ma chyba drugiego takiego kraju na świecie, gdzie by Wigilię Bożego Narodzenia obchodzono tak uroczyście jak u nas. Nigdzie też z dniem tym, a zwłaszcza z wigilijną nocą, nie wiązano tylu wierzeń i proroctw, nigdzie nie było tak ogromnego bogactwa świątecznych tradycji. Choć rodowód tych tradycji jest chrześcijański, w wielu zachowały się ślady wcześniejszych obrzędów. W polskiej Wigilii oba wątki, pogański i chrześcijański, splotły się w barwną całość.Stąd w obchodach wigilijnych tyle elementów dawnych obrzędów rolniczych i zadusznych. Siano pod obrusem kładziono na pamiątkę stajenki, w której narodził się Jezus a ziarno (zbóż, lnu, konopi, maku, grochu i fasoli) rozsypane na obrusie to, być może, pozostałość ofiar składanych przez naszych przodków opiekuńczym bóstwom.
Na wigilijnym stole nie mogło też zabraknąć orzechów – symbolu urodzaju i… miłości. Wierzono, że za ich sprawą młodzi szybciej połączą się w pary.
W
Polsce południowej i zachodniej ściany izby strojono gałęziami drzew iglastych, nad stołem wieszano“podłaźniki“, czyli druciane koło lub tarcze ze słomy z przypiętymi świerkowymi gałązkami. Ozdabiano je jabłkami, krążkami opłatków, łańcuchami ze słomy. Natomiast pierwsze choinki przyszły do Polski z Niemiec dopiero w poł. XIX wieku, a na wsi pojawiły się w okresie międzywojennym.G
dy izba była już przystrojona a stół zastawiony misami z jadłem, wypatrywani pierwszej gwiazdy (na pamiątkę tej, która przed wiekami w noc narodzin Chrystusa, pojawiła się nad Betlejem).
…A już ojciec mruga na matkę,
że wzeszła gwiazdka na niebie
i czas się dzielić opłatkiem.
Więc podchodzą wszyscy do siebie
i serca drżą uroczyście
jak na drzewie przy liściach liście.
Jest cicho, choinka płonie
na szczycie cherubin fruwa…Konstanty IldefonsGałczyński
Gdy gwiazda zajaśniała, zbierali się goście i dzieci… rodzice wychodzili z opłatkiem na talerzu - a każdy z obecnych biorąc opłatek obchodził wszystkich zebranych i łamiąc go powtarzał: “bodaj byśmy na przyszły rok łamali go ze sobą“. Opłatkom przypisywano wiele niezwykłych właściwości: miały przynosić domowi szczęście i spokój, a temu kto się opłatkiem przełamie, taką obfitość chleba przez cały rok, że będzie się mógł nim podzielić z innymi.
W
ieczerze wigilijne – mniej lub bardziej wystawne – w zależności od stanu, stopnia zamożności lub regionu, zawsze składały się z potraw postnych, których bywało 7, 9, 11 albo też 12 (12 to liczba apostołów a także miesięcy w roku). Potrawy sporządzano z tego co rosło w polu, sadzie, lesie i żyło w wodzie. Na stół podawano także potrawy uznawane kiedyś za żałobne, w przeszłości zanoszone w ofierze na groby zmarłych, a więc z maku, fasoli, grochu, bobu. Zawsze były też jabłka i miód. “Uroczysta cichość zaległa izbę. Boryna się przeżegnał i podzielił opłatek pomiędzy wszystkich, pojedli go ze czcią, kieby ten chleb Pański.- Chrystus się w onej godzinie narodził, to niech każde stworzenie krzepi się tym chlebem świętym! – powiedział Rocho.
A chociaż głodni byli, boć to dzień cały o suchym chlebie, a pojadali wolno i godnie.
Najpierw był buraczany kwas, gotowany na grzybach z ziemnakami całymi, a potem przyszły śledzie w mące obtaczane i smażone w oleju konopnym, później zaś pszenne kluski z makiem, a potem szła kapusta z grzybami, olejem również omaszczona, a na ostatek podała Jagusia przysmak prawdziwy, bo racuszki z gryczanej mąki, z miodem zatarte i w makowym oleju uprażone, a przegryzali to wszystko prostym chlebem, bo placka ni strucli, że z mlekiem i masłem były, nie godziło się jeść dnia tego.“
Władysław Reymont - “Chłopi“
J
adłospis wigilijny ciągle się zmieniał. Niektóre potrawy, charakterystyczne dla określonych regionów, pojawiały się w innych stronach, przenoszone przez ludzi zmieniających miejsce zamieszkania.C
zas po wieczerzy upływał na śpiewaniu kolęd. Z ponad 200 polskich kolęd, najczęściej śpiewano popularne do dziś “W żłobie leży“- autorstwa Piotra Skargi, “Bóg się rodzi“ pióra Franciszka Karpińskiego i nastrojową kołysankę “Lulajże Jezuniu“, której motywy wplótł Fryderyk Chopin w jedno ze swoich najpiękniejszych dzieł – “Scherzo h-moll“. Począwszy od XVIIw. w kolędach pojawiły się wątki ludowe. Ich charakterystyczną cechą jest serdeczna poufałość wobec Jezusa, który chociaż jest synem bożym, to – jak śpiewają górale – narodził się “maluśki, maluśki jako rekawicka“. Można mu ofiarować kąt we własnym domu, ciepłe okrycie, słodkie mleko i inne przysmaki, a przede wszystkim – można mu grać i śpiewać.W
niektórych regionach Polski przed Pasterką – od domu do domu chodzili kolędnicy. Na Pomorzu byli to przebierańcy, w Wielkopolsce gwiazdorzy, na Śląsku pastuszkowie. Przychodzili też uczniowie z szopkami, niosąc oświetloną gwiazdę z papieru.W
dzisiejszych Wigiliach nie ma tylu co w przeszłości obrzędów magicznych na zapewnienie urodzaju, pomyślności i dostatku, zdrowia i urody, a te, które się zachowały, traktujemy przede wszystkim jako pamiątkę po przodkach. Pod jednym względem są jednak te Święta wciąż takie same: uroczyste, wzruszające, pełne ludzkiej życzliwości, wspomnień i nadziei, słowem – najpiękniejsze w świecie.
WIGILIJNY BARSZCZ BURAKOWO- GRZYBOWY
(czysty)1 kg buraków ćwikłowych, 4-5 suszonych grzybów, łyżka masła, sok z cytryny, sól, cukier, ząbek (lub 2) czosnku, zielenina, majeranek do smaku.
- Poprzedniego dnia obrać buraki, zetrzeć na grubej tarce, zalać wrzątkiem (1,5 l) i pozostawić na noc pod przykryciem.
- Umyte grzyby namoczyć na kilka godzin, następnie ugotować w tej samej wodzie i pozostawić na noc.
- Następnego dnia buraki odcedzić, wywar burakowy zmieszać z wywarem grzybowym (grzyby zostawić na farsz do pasztecików), przyprawić do smaku i zagotować. Odstawić z ognia – dodać masło i zieleninę.